czwartek, 1 grudnia 2016

Labradoryt w niklu - wisior

Labradoryt z dzisiejszego posta na swoje koralikowe ubranko czekał niemal dwa lata, owszem, światło dzienne widywał często, bo częśto wyciągałam go z pudełka, żeby sobie na niego popatrzeć. Nie powiem, że próbowałam zdecydować się na to którą stronę wyeksponuję, bo od samego początku wiedziałam, że cokolwiek bym nie zrobiła, musi być dwustronne, bo obie miały w sobie to coś:) Oczywistym wyborem w taiej sytuacji było oplecenie kamienia koralikami, ale nim w moje ręce trafiły niklowe toho i nim w końcu zdecydowałam się zmierzyć z tematem... No właśnie, minęło dużo czasu:) Ale jest, mój i tylko mój, niezwykły kamyk w monochromatycznym otoczeniu koralików, z każdej strony całkiem inny:)








8 komentarzy:

  1. Ale fajnie, tym sposobem masz dwa wisiorki, każdy inny. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny, magiczny :) I świetnie oprawiony, ta krawatka wpadła mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie wygląda, koraliki cudnie podkreślają piękno kamienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, takiego też bym nie oddała-świetny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny! :) jedna i druga strona prezentuje się zjawiskowo :)
    krawatka jest bardzo ciekawa :)
    warto było czekać dwa lata :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za poświęconą mi chwilkę i pozostawiony komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...